Gdybym miała napisać kiedyś książkę to chciałabym napisać ją tak jak Szczygielski. Prosta historia z happy-endem została opowiedziana w sposób wciągający i zabawny.Autor wykorzystał swoje doświadczenie z pracy w redakcji w barwny sposób przedstawiając bohaterki - stylistki z kobiecego pisma. Dziewczyny, przyjezdne z Siedlec, aspirujące stylistki nieco pretensjonalne, nieco małostkowe ukazywane są w taki sposób, że ciężko jednak nie poczuć do nich sympatii. W przezabawny sposób pokazywana jest droga ich awansu do Warszawy i roztaczania aury sukcesu przed rodziną z Siedlec. Najbardziej utkwił mi w pamięć epizod w którym bohaterka pakowała słoiki aby odesłać je matce specjalnie owijając je w gazetę codzienną po to, aby w domu wiedziano, że czyta takie gazety :)
Ze zdrową dawką humoru autor traktuje sztuczną poprawność w relacjach pracowników biurowych za którą kryją się prawdziwe antypatie oraz gierki mające na celu zdyskredytowanie konkurenta w oczach szefa. Ciekawie pokazane są również relacje między kobietami – zazdrość między przyjaciółkami czy brak możliwości porozumienia między matką i córką.
Autor jest dobrym obserwatorem, potrafiącym w barwny sposób przenieść swoje spostrzeżenia na papier. Wartka akcja z sensacyjnym wątkiem okraszona humorem powoduje, że ciężko oderwać się od powieści.
Jedyne co czyni tę lekturę gorzką jest refleksja, że często po szczeblach kariery biurowej pną się ludzie bezwzględni, bezczelni i ograniczeni na tyle, że nieświadomi swoich braków. Osoby nieco wrażliwsze, inteligentniejsze wybierają zupełnie inną drogę samorealizacji...
Marcin Szczygielski - Les Farfocles czyli Nasturcje i ćwoki oraz Farfocle namiętności
Latarnik, Grudzień 2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz