„Miastowi” bezwzględnie wdarli się w moją kolejkę książek do
przeczytania...
Ja, tak jak pewnie wiele osób, marzę o wyrwaniu się z miejskich
korków, smogu, mieszkania w bloku i przeniesieniu się do zacisznego miejsca
gdzie mogłabym żyć bliżej przyrody, pielić ogródek i obserwować dorastanie
swoich pociech wychowujących się w zdrowym otoczeniu. Niewiele osób jednak
decyduje się na przeprowadzkę. Książka Anny Kamińskiej opisuje historie tych,
którzy się na to zdobyli i co więcej uważają, że nie mogli dokonać lepszego
wyboru.
Mimo, że każda z przedstawionych przez Kamińską historii
jest inna, początek w większości z nich jest podobny. Ludzie pracujący w
korporacjach, żyjący w mieście przestają widzieć cel w robieniu kariery, pracy
po dwanaście godzin dziennie, która nie daje im nic poza pieniędzmi. Po zakupieniu
ziemi na mazurach / w górach, która miała być jedynie odskocznią od miejskiego
życia, zaczyna stawać się jego sensem.
Dla wielu z bohaterów Kamińskiej ich umiejętność
odnalezienia się na wsi była w pewnym sensie zaskoczeniem, przyzwyczajeni do
życia w mieście nie wiedzieli czy poradzą sobie w nowym otoczeniu. Energii do
działania dodawały im jednak marzenia o własnym sposobie na szczęście. Życie na
wsi to nie sielanka - bohaterowie ciężko pracują ale upieczenie tradycyjnego
chleba, ratowanie antyków, czy prowadzenie warsztatów dla dzieci daje im
większe poczucie satysfakcji niż praca w bankach. Mieszkanie na wsi pozwala też,
jak przez soczewkę, spojrzeć na utrzymywane do tej pory relacje z ludźmi. Kiedy znajomy przyjeżdża kilkadziesiąt/kilkaset
kilometrów aby się z tobą zobaczyć wiadomo, że robi to dla ciebie, pozostałym
szkoda czasu na tak daleką wyprawę.
Dla mnie ta książka opowiada jednak przede wszystkim nie o
radykalnej zmianie stylu życia ale o miłości.. wiele z historii przedstawionych
w książce to historie par z których jedna osoba potrafiła zarazić drugą swoimi
marzeniami, wizją wspólnej przyszłości i drugiej, która potrafiła pójść za
partnerem i uwierzyć w jego pomysł na życie. Z tej perspektywy wieś to jedynie
tło dla historii o wspólnym budowaniu swojego szczęścia, zrozumieniu,
akceptacji czy umiejętności zrezygnowania z siebie dla innych. Może to śmieszne
ale czytając te historie niejednokrotnie miałam łzy w oczach mimo, że przecież tematem
książki jest życie na wsi, a nie miłość. Czy mogą jednak być piękniejsze historie
o miłości niż te autentyczne o prawdziwym oddaniu i bliskości z drugą osobą?
Ta książka na pewno będzie pokrzepieniem dla wszystkich,
którzy marzą o tym by zmienić swe życie ale boją się, że nie poradzą sobie w
nowym otoczeniu. Bohaterowie Kamińskiej są żywym dowodem, że może się udać, że
można odmienić swoje życie i być szczęśliwym jak nigdy dotąd.
Będzie to też na pewno dobra książka dla tych, którzy nie
myślą o przeprowadzce ale chcieliby przeczytać historie osób, którzy potrafią
kochać…
Anna Kamińska –Miastowi.
Slow food i aronia losu.
Wydawnictwo Trio,
lipiec 2011

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz