CZYTAŁO SIĘ:

poniedziałek, 16 maja 2011

Bóg for dummies








Tematyka religijna zawsze mnie pociągała.Zawsze chciałam dowiedzieć się czegoś więcej i zawsze też od książek o tej tematyce odstraszały mnie już same tytuły i spis treści. Z zaciekawieniem zajrzałam do książki Szymona Hołowni mając nadzieję, że tym razem to będzie to. I nie pomyliłam się.

Hołownia pisze o Bogu językiem „dla ludzi”, nie dla teologów. Jego książka porusza fundamentalne tematy, a czyta się ją tak łatwo i przyjemnie, że w zasadzie mogłaby należeć do serii „… for dummies”. Nie jest to oczywiście zarzut, a ogromna zaleta! Okazuje się, że o religii i Bogu można mówić w sposób interesujący i z poczuciem humoru. Każdy rozdział kończy się spisem lektur dla czujących niedosyt i chętnych pogłębienia swojej wiedzy w danym temacie (ja skusiłam się na przeczytanie jednej z polecanych książek ale o tym innym razem...). Lektura ta zachęciła mnie do przeczytania kolejnych książek Hołowni.

Widać trzeba otrzeć się o show biznes aby móc w pociągający sposób pisać o Bogu…



Szymon Hołownia - Bóg. Życie i twórczość
Znak, Listopad 2010

piątek, 6 maja 2011

Komórka - na dobry horror za mało

Jako nastolatka czytałam Kinga z wypiekami na twarzy, Carrie czy Misery zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Po latach więc, zachęcona recenzją znajomej, sięgnęłam po Komórkę licząc na podobne emocje. Niestety…

Po pierwsze fabuła - ciężko powiedzieć żeby coś zaskakiwało. Bohater, rysownik komiksów Clay Riddell, przebywający z dala od rodzinnego miasta staje się świadkiem kataklizmu, zagłady ludzkości. Osoby korzystające z telefonów komórkowych w jednej chwili przeistaczają się w krwiożercze zombie. Walcząc o przetrwanie Clay stara się dostać do domu, do rodziny – syna i żony. Po wielu stronach perypetii związanych głównie z rozszarpywaniem ciał przez oszalałe zombie i kolejnych zgonach bohaterów, Clay dopina swego.

Nowością w tym wyświechtanym schemacie jest to, że „telefoniczni szaleńcy” ewoluują nie pozostają przez cały czas akcji tacy sami. Zmieniają się. Ich zachowanie mutuje tak jak wirus, a Clay i jego ekipa muszą przechytrzyć kolejne mutacje napastników aby przetrwać. Czy to jednak wystarczy aby zainteresować?

Co więcej autor skupia się głównie na akcji, nie znajdziemy tu ani charakterystyk bohaterów czy to zewnętrznych czy wewnętrznych, nie znajdziemy także ich przemyśleń. Jedyną powracającą jak bumerang refleksją jest obawa Claya czy jego żona i syn (ale przede wszystkim syn) są bezpieczni. Nie znajdziemy też wyjaśnienia co lub kto wysłał „puls”, który spowodował, że ludzie oszaleli.

Sądziłabym, że jeśli stawia się głównie na akcję to powinno być w niej coś oryginalnego, zaskakującego. Jeżeli zaś akcja nie jest oryginalna to powinno się znaleźć w powieści coś poza nią…

Co prawda podobno ludzie najbardziej lubią te piosenki, które już kiedyś słyszeli ale jednak spodziewałabym się czegoś więcej po Kingu… Myślę, że nawet fani konwencji byliby zawiedzeni Komórką…


Stephen King - Komórka
Albatros, Styczeń 2011

czwartek, 5 maja 2011

Baudolino baśń z historią w tle

Baudolina Eco czytałam wiele recenzji, głównie nieprzychylnych. I stało się tak, że książka ta stała na mojej półce osiem lat nim po nią sięgnęłam. Zwlekałam bojąc się rozczarowania teraz wiem, że zupełnie nie potrzebnie. Fakt, pierwszych kilkadziesiąt stron było trudnych do przebrnięcia ale po nich wręcz nie mogłam oderwać się od książki.

W czasie plądrowania Konstantynopola tytułowy bohater spotyka bizantyjskiego historyka Niketasa, któremu opowiada historię swego życia.  Biografia Baudulino jest ciekawa bo nie dość, że Baudolino żyje w czasach ciekawych (IV wyprawa krzyżowa Frederyka Barbarossy), to jest również w centrum wydarzeń nie tylko biorąc w nich udział ale i je kreując …

To co najbardziej zainteresowało mnie w tej powieści, to przedstawienie średniowiecznego świata wraz z jego legendami. Śledząc losy Bauduliono i jego drużyny podążającej na wschód aby odnaleźć mityczne królestwo księdza Jana mamy szansę zaobserwować płynność prawdy i legendy w średniowiecznym świecie. Z jednej strony Baudolino sam wymyśla historie, które pozwalają mu osiągnąć cele – pozwala wierzyć Frederykowi Barbarossie, że drewniany kielich pochodzący z jego rodzinnej wioski to Święty Graal, fałszuje list od księdza Jana obiecujący zachodniemu władcy bajeczne królestwo, z drugiej strony wierzy osobom twierdzącym, że wiedzą jak do tego królestwa trafić…

Po przeczytaniu tej historii  zostaje niewygodna i drażniąca niepewność na ile w średniowiecznych podaniach możemy znaleźć  historię prawdziwą, a na ile taką w którą inni chcieli byśmy wierzyli...



Umberto Eco- Baudolino,
Noir Sur Blanc, Grudzień 2001