"Sańkja" to opowieść o młodym rewolucjoniście, członku radykalnej organizacji komunistycznej o nazwie „Sojusznicy”. Główny bohater, Sasza (nazywany przez matkę Sańkją) tak jak inni członkowie organizacji nie zgadzają się na ład panujący w Rosji. Wszystkie ich działania mają na celu manifestowanie przedstawicielom władzy braku akceptacji istniejącego systemu.
W ciągu kilku dni trwania akcji śledzimy działania Sojuszników ich przygotowania do kolejnych akcji obejmujących zarówno większe operacje takie jak zamach na sędziego, wtargnięcie i okupacja posterunku policji po zwykłe uliczne grabieże. Wraz z Saszą błąkamy się po Moskwie i jej przedmieściach oczekując na kolejny plan dywersji, który pozwoli na zawsze odmienić losy Rosjan, jakby przy okazji poznając rodzinę, znajomych bohatera oraz ich poglądy na temat sytuacji politycznej kraju.
O tyle o ile jestem zachwycona barwnym stylem Zachara Prilepina i jego umiejętnością stworzenia wciągającej fabuły o tyle nie zostałam uwiedziona przedstawionym przez niego obrazem świata rewolucjonistów. Dowiedziałam się, że Sojusznik jest wrażliwym, inteligentnym chłopakiem pijącym dużo wódki, utrzymującym się z rozbojów ponieważ godność nie pozwala mu legalnie zarabiać w ramach systemu, którego nie akceptuje. Oczywiście trochę spłycam jest to jednak spowodowane tym, że nie potrafię pochwalać ruchów nastawiających się na niszczenie istniejących układów politycznych nie przedstawiając w zamian żadnej konstruktywnej propozycji. Jaki ład pragnęli wprowadzić Sojusznicy? Ja się nie dowiedziałam niczego poza tym, ze wszystko trzeba zbudować od nowa. Nieuważnie czytałam?
Zachar Prilepin – Sańkja
Czarne, 2008

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz